[www.uczucia.net] - Twój serwis miłosny

   

 
 Imieniny: Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny  Wyślij kwiaty sms-em Startuj Ulubione
 

       Menu
  Strona gwna
  Aforyzmy
  Archiwum
  Artykuy
  Bannery

  Biorytm
  Ciekawostki
  Downloads
  E-BOOKI
  E-kartki 
  Felietony
  Horoskop 
  Humor
  Konkurs
  Linki
  Magia imion
  Miosne losy
  Nasz poradnik
  Opowiadania
  Podryw 100%
  Poezja
  Randka
  Redakcja
  Sms-y
  Strefa Gsm
  Testy
  Walentynki
  Wolny czas
 
Wsp praca
  Zapytaj speca
  Zodiak
 
       Sonda

 
       Zapisz si


Nowoci na tw j email

 
      Powiadom


Powiadom znajomego

 
        Zobacz

Sprawd쎛휟 czy do siebie pasujecie!

 
      Stats

Najlepsze telefony stacjonarne są na wyciągnięcie ręki.

 
 

 

R        E        K        L        A        M        A
Miłosne losy!

       Męski punkt widzenia



Wszystko zaczęło się od tego, że moja ukochana superdziewczyna któregoś dnia po prostu ze mnie zrezygnowała. Jakbym był jakimś przechodzonym trampkiem, a nie człowiekiem. Próbowałem ją błagać, żeby się jednak zastanowiła nad swoimi decyzjami, ale kobiecie nie da się nic wytłumaczyć, jak raz się uprze. No i poszła sobie. Mieliśmy razem jechać na wakacje do Zakopanego, a w całą sprawę byli zaangażowani jej i moi rodzice, którzy to chcieli nas swatać! W końcu pojechaliśmy na te wczasy w szóstkę, ale na takiej głupiej zasadzie, że nasi starzy doskonale się ze sobą bawili, a ja i Anka trzymaliśmy się od siebie z dala i w ogóle właściwie nie odzywaliśmy się do siebie. Jeszcze musiałem codziennie oglądać tę straszną Ankę, jak dumnie wyprostowana schodzi po schodach do jadalni i hotelowej i bajeruje chłopaków z sąsiedniego stolika.
Zresztą, prowadzała się po Krupówkach z kim tylko mogła, żeby mi pokazać, jak mnie lekceważy. I chyba bym zwariował, gdyby nie staruszek portier, do którego chodziłem raz na jakiś czas, żeby się wyżalać. Portier miał chyba z osiem dych i siedział w małej kanciapie obok wejścia. To on godzinami słuchał moich opowieści o Ance i o tym, jak nam było dobrze razem, a potem nagle się zepsuło. Po kilku dniach był już wielkim ekspertem od mojego życia, wiedział o mnie prawie wszystko. Mało tego, on po powrocie do siebie opowiadał o mnie całej swojej rodzinie. Stałem się więc głównym bohaterem ich rozmówek. Wraz z upływem czasu, portier zwykł mawiać: "A wiesz, moja wnusia pyta, czy z tobą już jest lepiej, czy dalej tak samo". To fakt. On miał wnuczkę, która codziennie przynosiła mu obiad w termosie, ale ja nigdy nie widziałem tej dziewczyny, bo w porze obiadowej zawsze byłem na stołówce. Portier raz na jakiś czas mówił mi o tej wnuczce, że się o mnie pyta i że jest ciekawa, czy się już wykaraskałem z tych swoich problemów. Za każdym razem odpowiadałem twardo, że dalej mam doła i źle skończę. Wreszcie któregoś dnia zdarzyło się coś dziwnego. Jak zwykle odwiedziłem rano portiera. Wchodzę, patrzę i staję jak wryty. No normalnie słowa nie mogłem z siebie wykrztusić...
Obok dziadka siedziała istota tak piękna, jak wszystkie modelki świata, albo jeszcze lepiej. Jej widok był jak promień słońca, niczym lekarstwo na chore gardło, albo najfajniejsza muzyka dla uszu. Stała i nakładała staremu człowiekowi obiad z termosu. Nie da się ukryć. Zbaraniałem. "Zobacz, Alu, to jest właśnie ten szalony chłopak. Często pytałaś o niego" - rzekł dziadek pokazując mnie palcem. Coś mi podpowiedziało, że robię się czerwony jak burak od stóp do głów. Ona zresztą też zarumieniła się niczym pomidor. Przedstawiłem się grzecznie, usiadłem i zamarłem, gapiąc się na nią jak sroka w gnat. Zaległa cisza, którą sprytniutko przerwał portier. Tym razem to on rozgadał się na dobre...i nie minęło pół godziny, gdy całkowicie opuściła nas trema i śmialiśmy się razem z dziadkiem w najlepsze. I wtedy w kanciapie pojawili się rodzice a Ala odważnie zapytała ich, czy puszczą mnie następnego dnia na spacer po górach. Starzy coś tam marudzili, ale portier rozwiał ich wątpliwości mówiąc, ze on też tam będzie i żeby się nic nie martwili. On będzie czuwał... Chyba oczywiste, że on z nami już nie poszedł...Przez cały spacer gapiłem się tylko na Aluńkę. I znowu byłem zakochany! Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, Alicja przyjedzie do Warszawy, do szkoły z internatem. Swojemu tacie powiedziałem chyba najlepszą rzecz, jaka kiedykolwiek przyszła mi do głowy. Powiedziałem, ze to ja sam będę decydował o tym, z kim chcę zostać do końca życia. I żadne jego ustalenia z jakimiś pseudo teściami tego nie zmienią!
 
 
 
       Zobacz także



   

Trzeba było żyć w dwudziestym wieku, by nam uświadomiono, że miłość, która przez wieki była natchnieniem artystów i poetów, przedmiotem westchnień i wspomnień, to tylko działanie odpowiednich hormonów. Naukowcy odkryli, że gdy człowiek jest zakochany, gdy czuje, że go porywa, że gotów jest wzbić się w górę, to dlatego, że go zalewa - niby powódź - substancja chemiczna, zwana fenyloetyloaminą. Dzieje się tak pod wpływem spojrzenia wybranki, gestu, a nawet wyobrażenia sobie, że oto stoi przed nami przedmiot westchnień. To ta substancja może wywołać przyspieszone bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, czyli najzupełniej fizyczne objawy zakochania.

więcej

W sytuacji niedopasowania temperamentów jedna strona ma znaczenie częściej ochotę na seks. Bardzo często kończy się to naciskaniem, narzekaniem czy sugerowaniem nienormalności czy oziębłości. Oczywiście, jest to najgorszy sposób postępowania, który nie może przynieść rezultatów. Jak prawie każdy problem i ten można rozwiązać, wymagana jest jedna dobra wola obu stron i gotowość do ustępstw. Przede wszystkim nie wolno zmuszać partnera ani wytykać mu oziębłości

. Jeżeli między wami występuje znaczna różnica potrzeb seksualnych, to on na pewno już to zauważył i też chciałby rozwiązać ten problem. Przede wszystkim przyda się szczera rozmowa o potrzebach seksualnych i poznanie rzeczywistych rozbieżności temperamentów.

więcej

Chociaż większość z nas nie lubi samotności, to jednak fakt spędzenia z kimś reszty życia:  każdej wolnej chwili, szukania kompromisów, wspólnego rozwiązywania problemów, zwierzania się z trosk i radości może wprowadzić nutę strachu. Przecież nie jest łatwym zadaniem nauczenie się zaufania, wierności, dzielenia się wszystkim co do tej porty należało tylko i wyłącznie do nas. Ale większość w końcu trafia strzała Amora. Zaczynamy kochać kogoś, kto staje się dla nas największym darem od losu. Czujemy się szczęśliwi, doceniani, otoczeni miłością. Dostrzegamy, że bycie z kimś może dać ogromną radość i satysfakcję.
I kiedy dochodzi to tematu ślubu - mimo euforii- należy zastanowić się, czy ta osoba rzeczywiście jest nam przeznaczona. Czy to właśnie z nią/nim powinniśmy założyć rodzinę i przeżyć resztę swoich dni.

więcej

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

       Loveinfo

Miłosne infoserwisy...miłoœć

 

       Reklama

Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!

 

        Koszulki

 
        Polecamy


Pełna oferta

 




        Reklama


 
 

 

Biorytm  Bramka sms  E-kartki  Aforyzmy  Artykuły  Testy  Opowiadania  
Humor  Zodiak  Sms-y  Strefa Gsm  Poezja  Magia imion  Ciekawostki  
Poznajmy się
  Archiwum  Zapytaj speca  Konkurs 
Wolny czas  Redakcja  Współpraca   Linki

Optymalizacja: IE 800x600 oraz 1024x768

Created by uczucia.net
Współpraca: wyznania.net & loveinfo.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone