[www.uczucia.net] - Twój serwis miłosny

   

 
 Imieniny: Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny  Wyślij kwiaty sms-em Startuj Ulubione
 

       Menu
  Strona gwna
  Aforyzmy
  Archiwum
  Artykuy
  Bannery

  Biorytm
  Ciekawostki
  Downloads
  E-BOOKI
  E-kartki 
  Felietony
  Horoskop 
  Humor
  Konkurs
  Linki
  Magia imion
  Miosne losy
  Nasz poradnik
  Opowiadania
  Podryw 100%
  Poezja
  Randka
  Redakcja
  Sms-y
  Strefa Gsm
  Testy
  Walentynki
  Wolny czas
 
Wsp praca
  Zapytaj speca
  Zodiak
 
       Sonda

 
       Zapisz si


Nowoci na tw j email

 
      Powiadom


Powiadom znajomego

 
        Zobacz

Sprawd쎛휟 czy do siebie pasujecie!

 
      Stats

Róźnorodne tusze tonery.

 
 

 

R        E        K        L        A        M        A

        Poezja-K.K.Baczyński



"Erotyk"
W potoku włosów twoich, w rzece ust, 
kniei jak wieczór - ciemnej 
wołanie nadaremne, 
daremny plusk. 
Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze różą nocy 
p minie świat gałązka, strzępem albo gestem, 
potem niemo się stoczy, 
smugą przejdzie przez oczy 
i powiem: nie będąc - jestem. 
Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą 
w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę, 
usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte, 
w muszli twojego ciała szumiące snem. 
Albo w gaju, gdzie jesteś 
brzozą, białym powietrzem 
i mlekiem dnia, 
barbarzyńcą ogromnym, 
tysiąc wieków dźwigając 
trysnę szumem bugaju 
w gałęziach twoich - ptak. 
Dedykacja: 
Jeden dzień - a na tęsknotę - wiek, 
jeden gest - a już orkanów pochód, 
jeden krok - a otoś tylo jest 
a każdy czas - duch czekający w prochu

"Miłość" 
O nieba płynnych pogód, 
o ptaki, o natchnienia, 
Nie wydeptana ziemia, 
nie wyśpiewane Bogu 
te drzewa, te kaskady 
iskier, ten oddech nieba, 
w ramionach jak w kolebach 
zamknięty. Jak cokoły 
drzewa z szumem na poły, 
serca jak dzban łaski, 
takie serca jak gwiazdki, 
takie oczu obłoki, 
taki lot - za wysoki. 

Słońce, słońce w ramionach 
czy twego ciała kryształ 
pełen owoców białych, 
gdzie zdrój zielony tryska, 
gdzie oczy miękkie w mroku, 
tak pół mnie, a pół Bogu. 

Twych kroków korowody 
w urojonych alejach, 
twe odbicia u wody 
jak w pragnieniach, w nadziejach. 
Twoje usta u źródeł, 
to syte, to znów głodne, 
i twój śmiech, i płakanie, 
nie odpłynie, zostanie. 
Uniosę je, przeniosę 
jak ramionami - głosem, 
w czas daleki, wysoko, 
w obcowanie obłokom. 

*** 
Niebo złote ci otworzę, 
w którym ciszy biała nić 
jak ogromny dźwięków orzech, 
który pęknie, aby żyć 
zielonymi listeczkami, 
śpiewem jezior, zmierzchu graniem, 
aż ukaże jądro mleczne 
ptasi świt. 

Ziemię twardą ci przemienię 
w mleczów lekkich płynny lot, 
wyprowadzę z rzeczy cienie, 
które prężą się jak kot, 
futrem iskrząc zwiną wszystko 
w barwy burz, w serduszka listków, 
w deszczu siwy splot. 

I powietrza drżące strugi 
jak z anielskiej strzechy dym 
zmienię ci w aleje długie, 
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn, 
aż zagrają jak wiolonczel 
żal - różowe światła pnącze, 
pszczelich skrzydeł hymn. 

Jeno wyjmij mi z tych oczu 
szkło bolesne - obraz dni, 
które czaszki białe toczy 
przez płonące łąki krwi. 
Jeno odmień czas kaleki, 
zakryj groby płaszczem rzeki, 
zetrzyj z włosów pył bitewny, 
tych lat gniewnych 
czarny pył. 

"Pragnienia" 
Co dzień kochając cię płaczę, 
tęsknię za tobą - patrząc, 
oczy mi popieleją, 
wiedzą, że nie zobaczą. 

A z ciebie gorycz płynie 
jak w niebo dym spokojny, 
dzień jak liść kruchy się zwinie 
i ptak, co w śpiew niezbrojny. 

Przysiadają na mnie modlitwy 
przelotne, ach, przelotne. 
Elementarne bitwy, 
trwożne, samotne. 

Uczę się ciała na pamięć 
i umiem. Widać dusza 
jest jeszcze, która kłamie, 
a we mnie śmierć porusza. 

Po snów kipieli ciemnej 
szukam cię, tak się spalam, 
ręce mi nadaremne 
jak ptak, co gniazdo kala. 

I może by w milczeniu 
i w cierpieniu by może, 
cóż, kiedy nocy grożę, 
niedowidzeniu. 

I takim ci ja hardy 
jak ręce, co rycerzom 
przypinają kokardy, 
w których siłę nie wierzą. 

I takim ci ja mocarz, 
że kiedy słów nie trzeba, 
nie umiem stworzyć nieba 
miłością w oczach. 

"Rzeczy niepokój" 
Nie wiem nic. Jest w około ten rzeczy niepokój, 
który rzeki przesyca i morza obłoków, 
który jest sam przez siebie, a ja ponad którym 
jestem jak smutne dziecko przenoszące góry. 

I nie wiesz nic, i możesz ręce jeszcze 
zanurzyć w płynność rzeczy i rzeczy niepokój. 
Bo jest w tym jak w tworzeniu z marmuru drzew żywych 
(które się same ciosają pod ręką) 
coś jak nieuchwycenie w locie złotej grzywy, 
jak opadanie - smutne i jak ziemia - piękne. 
Jak ziemia, bo ta w trwodze najdalszej wywoła 
- i w grobach - jakąś smukłość anielską kościoła. 
Więc idą, chociażbyś wiedział, że zmierzasz do grobu, 
bo to nie w tobie jest trwoga, ale ty przez trwogę. 
Bo to nie żądzą wzrasta, ale zapatrzeniem, 
jak wierzby, które rosnąc w wodzie, rosną - cieniem. 

Wtedy ziemia się skurczy, aż za wąska stopom 
będzie chmura - na przekór arkom i potopom. 
Tylko ludzie znad traw - jak krowy - spojrzenie 
zwrócą w niepokój rzeczy, w to, co zapatrzenie, 
i przez swoją osobność, w to, co gromem śniło, 
powiedzą nierozważnie i osobno: miłość.

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

       Loveinfo

Miłosne infoserwisy...miłoœć

 

       Reklama

Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!

 

        Koszulki

 
        Polecamy


Pełna oferta

 




       Reklama


 
 

 

Biorytm  Bramka sms  E-kartki  Aforyzmy  Artykuły  Testy  Opowiadania  
Humor  Zodiak  Sms-y  Strefa Gsm  Poezja  Magia imion  Ciekawostki  
Poznajmy się
  Archiwum  Zapytaj speca  Konkurs 
Wolny czas  Redakcja  Współpraca   Linki

Optymalizacja: IE 800x600 oraz 1024x768

Created by uczucia.net
Współpraca: wyznania.net & loveinfo.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone