|
Z kobietą źle (ale tylko wtedy, kiedy nie jest
dobrze), jednak bez kobiety to zupełna katastrofa. Lodówka
pusta, mieszkanie nie posprzątane, rachunki nie popłacone,
naczynia nie wypucowane, a w łóżku możesz przytulić
się najwyżej do poduszki. Jeśli dać wiarę amerykańskim
naukowcom, to samotny mężczyzna żyje nie tylko
gorzej, ale też krócej - dopadają go wirusy, bakterie
i zawały, udary oraz ataki prostaty i jeszcze w wieku
przedemerytalnym z faceta zostaje tylko wspomnienie. Jeżeli
mężczyzna chce całe życie spędzić w spokoju,
dobrobycie, zdrowiu psychicznym, fizycznym, a może
nawet fizjologicznym, powinien mieć u swego boku kobietę.
I w żadnym wypadku nie powinien dopuścić do sytuacji,
że zostaje sam, bo ona go rzuciła. Jeżeli ma taki
zamiar, trzeba zrobić wszystko, by zdecydowała się
zostać. Naprawdę warto.
Być może ona chce odejść, bo doszła do wniosku, że
jej nie kochasz. Musisz wobec tego powiedzieć jej, że...
ją kochasz. Oczywiście, są mężczyźni, którym łatwiej
rozłożyć na śrubki samochód, niż wydusić z siebie
te dwa słowa. Tacy powinni przerzucić się z kobiet na
samochody. Innej rady nie ma. Normalnie jednak wyznanie
miłości nie powinno stanowić większego problemu. Z
doświadczenia wiemy jednak, że sama deklaracja to za
mało. Nie wystarczy oświadczyć „kocham cię”,
„bardzo cię kocham”, „okrutnie cię
kocham” ani nawet „kocham cię tak, że sam
już nie wiem jak”. Trzeba to jeszcze poprzeć
czynami. I tu zaczynają się schody, bo panie
wzmocnione wyznaniem zaczynają stawiać warunki.
„Zostanę, jeśli przestaniesz pić, palić i
chrapać po nocach”. Albo: „Zostanę, jeśli
będziesz chodził w garniturze od mojej mamusi”.
Jedne warunki są do spełnienia, do spełnienia innych
potrzeba ofiar z przyzwyczajeń, nawyków, słabostek i
światopoglądu. Musisz się zgodzić, bo to wszystko
dla twojego dobra. No, chyba że wolisz przelać swoje
uczucia z kobiet na samochody, które nie skarżą się,
nie awanturują, niczego nie żądają i ładniej się
starzeją.
A może chce cię rzucić, bo źle ją traktujesz?
Zacznij wobec tego traktować ją lepiej, a najlepiej
zacznij traktować ją jak księżniczkę. To twój
święty obowiązek jako mężczyzny światowego,
trendowego i wymownego. Początkowo, zaskoczona zmianami
w twoim zachowaniu, będzie cię wysyłać do psychiatry
albo podejrzewać, że czegoś od niej chcesz. Naprawdę
jednak poczuje się jak następczyni tronu, dziedziczka
fortuny i posiadaczka kopalni złota. Całuj więc po rękach,
chodź na kolanach i noś na ramionach. Kupuj kwiaty
(nawet doniczkowe), obsypuj prezencikami, nie oszczędzaj
komplementów, a przede wszystkim nie używaj jej
kosmetyków i zawsze puszczaj pierwszą, gdy wchodzi do
tramwaju. Banalne to jak reportaż z życia gwiazd, ale
za to prawdziwe jak twierdzenie Pitagorasa.
A może chce wyfrunąć, bo czuje się niczym w areszcie
domowym? Nie trzymaj jej pod kluczem. Zabieraj na
bankiety, rauty, premiery, prezentacje, wernisaże,
bale, aukcje i wszędzie tam, gdzie jej obecność w żaden
sposób ci nie zaszkodzi, a ona będzie się czuła jak
hrabianka Tyszkiewcz albo baronowa Rotschildowa. Nawet
jeśli taka impreza zdarzy się raz na kwartał, twoja
pani raz na zawsze przestanie czuć się kurą domową.
A
może chce cię pożegnać, boś delikatny jak kowal i
subtelny jak furman? To dlatego, że nigdy nie znosiłeś
ckliwych obrazków z księżycem i słowikiem w tle, a
widok, który cię naprawdę wzrusza to skrzynka piwa.
Musisz popracować nad sobą, bo kobiety kochają
nastroje. I choćbyś na proszonym obiedzie dał jej
golonkę na pierwsze, kaszankę na drugie i salceson na
deser - ona i tak będzie powłóczyła za tobą oczętami,
byle tylko były świece na stole i Krzysztof Krawczyk
na płycie. Nie unikaj też wieczornych spacerów,
popularnych seriali, a nawet wspólnego czytania na głos
tzw. harlequinów. Możesz nawet uronić łzę, kiedy
bohaterce romansu się nie układa. Z tak wrażliwym mężczyzną
jak ty, każda chciałaby mieć coś wspólnego i na całe
życie.
|
|