czułość. Jeśli mężczyzna potrafi dotykać, tulić
i pieścić kobietę jedynie wtedy, gdy ma ochotę na ciąg
dalszy w postaci seksu i jeśli jego czułość ma
zawsze tylko i wyłącznie podtekst erotyczny to trzeba
by się było nad tym zastanowić. Wprawdzie wielu mężczyzn
twierdzi, że właśnie zbliżenia intymne dają im możliwość
najpełniejszego dania kobiecie odczuć, że jest
kochana, to nie warto ograniczać się jedynie do tej
metody. Pamiętając o emocjonalnych potrzebach swojej
wybranki prawdziwie kochający mężczyzna wyraża to w
czułym spojrzeniu, geście, w przytuleniu jej, tak by w
jego silnych ramionach mogła się poczuć bezpieczna, w
"zwykłym" trzymaniu za rękę, w gładzeniu włosów,
gdy coś ją trapi, w cmoknięciu w policzek. Ona to
doceni i bardzo dobrze zapamięta, a co ważniejsze, w
sytuacji intymnej stanie się bardziej otwarta i chętniej
podda się pieszczotom, wiedząc, że nie jest
traktowana jedynie jako zabawka dla dorosłych. I
jeszcze coś: zauważyłam pewne dwie skrajności, jeśli
chodzi o okazywanie prze Panów czułości w miejscach
publicznych. Jedni nie robią tego w ogóle wychodząc z
założenia, że jest na to miejsce i czas w sytuacjach
„tét a tét” i nie ma się z tym co obnosić.
Inni z kolei stają się, delikatnie mówiąc, zbyt
wylewni i niekiedy można obserwować prawie, że grę
wstępną w wykonaniu pary kochanków na przykład na
siedzeniu w tramwaju. A może by tak jakiś złoty środek?
osobiste
zainteresowanie i troska. Panowie: kiedy ostatni raz
zdarzyło się Wam podczas gdy Wasza ukochana smacznie
śpi poprawić zsuwającą się z niej kołdrę? Kiedy
zatroszczyliście się o to czy akurat właśnie nie kończą
się jej podpaski? Albo kiedy pomogliście jej w
zmywaniu naczyń (jeśli dzielicie wspólnie
mieszkanie), widząc, że ona jest naprawdę przemęczona.
Wiadomo: to są małe szczególiki. Ale ileż znaczą!
To fakt, że zwracanie uwagi na drobiazgi jest domeną
kobiet, ale odrobina mobilizacji w tej kwestii i
sprawienie od czasu do czasu radości Waszej ukochanej
przez zatroszczenie się o coś mało, w Waszym
przekonaniu, istotnego nie zaszkodzi.
niespodzianki.
Któż nie lubi niespodzianek? Nie chodzi tu o jakieś
spektakularne akcje w postaci dostarczenia przez gońca
pęku stu róż do biura swojej ukochanej, choć zapewne
byłoby to mile widziane.
Sprawianie sobie nawzajem
niespodzianek wnosi do związku element miłego
dreszczyku emocji, dodaje uroku i romantyzmu, który
kobiety wręcz uwielbiają. Liczy się nawet drobny
prezencik, czy słodki liścik zostawiony na poduszce,
niespodziewany telefon, albo zaproszenie ukochanej na
randkę, ale tak jakby była ona waszym pierwszym
spotkaniem. Pomysłów jest tysiące i nie najważniejsze
jest to jaka to będzie niespodzianka, tylko, że w ogóle
będzie, co zaświadczy o tym, że pamiętacie, że Wam
zależy i że darzycie swoją ukochaną wielką sympatią.
docenianie.
Coś takiego może mieć miejsce jedynie w prawdziwym,
stałym związku, w którym oboje partnerzy są
zdecydowani być ze sobą na zawsze. Powiedzenie drugiej
osobie jak bardzo się ceni ją, jej zalety i to co dla
nas robi wymaga dojrzałości. I nie chodzi tu o puste
frazesy w stylu: "Jesteś wspaniała", tylko o
przemyślane, głębokie słowa niosące w sobie treść
i świadczące o rzeczywistym zaangażowaniu uczuciowym,
a nie tylko chęci powiedzenia jakiegoś komplementu dla
chwilowego połechtania kobiecego ego. Docenianie rodzi
się na gruncie wspólnego pokonywania problemów i
stawiania czoła trudnościom. Cementuje związek i
stanowi jego solidną podstawę.
"Kocham
Cię". Od czasu do czasu również te słowa warto
wypowiedzieć. Kobiety czasem domagają się tego pytając:
"Kochasz mnie?". Wtedy Panowie odpowiadają:
"No przecież wiesz, że tak". No właśnie,
ale jednak mimo wszystko, nie wiedzieć czemu lubią to
słyszeć, byle nie za często i byleby szczerze. No i
żeby te słowa nie były jedynym przejawem miłości.