|
|
|
|
R
E
K
L
A
M A
|
|
|
|
| Kontrola
biletów |
|
To lato nie zapowiadało się
ciekawie. Sylwia pracowała dopiero od dwóch miesięcy
i nie miała szansy na urlop. Teraz poważnie
zastanawiała się czy nie lepiej było zacząć szukać
pracy dopiero we wrześniu, ale przecież tak bardzo
chciała się usamodzielnić...
Na przemian było to upalnie, to lał deszcz, ona
nieprzyzwyczajona do tak wczesnego wstawania po raz
kolejny o mało nie spóźniła się na autobus. Była
zdenerwowana, bo po raz pierwszy miała asystować
prezesowi podczas konferencji. Zamyślona po raz
kolejny sprawdzała czy w aktówce znajdują się
wszystkie dokumenty.
I właśnie wtedy, niewiadomo skąd wyrósł przed nią
dość wysoki młody człowiek ze złowrogo wyglądającą
legitymacją przyczepioną do koszulki. Kontroler gdy
za trzecim razem powtarzał zdanie: „Bilet do
kontroli poproszę” był już poddenerwowany.
Sylwia dopiero teraz zrozumiała czego jej brakowało...
Nie powinna szukać w aktówce, ale w portfelu. Oczywiście
znalazła tam kilka biletów, tylko że żaden nie był
skasowany. Spoglądała to na zegarek, to na kanara.
Miała wystarczająco dużo czasu, więc zaczęła
niezgrabnie opowiadać wszystko ze szczegółami. Chłopak
się uśmiechnął miło i zapytał na którym
przystaniu powinna wysiąść. Dopiero na chodniku
zaczął wypełniać druczek, Sylwia nie sprzeciwiała
się – w końcu to był jej błąd.
Kontroler złożył na pół kartkę i wskoczył do
następnego autobusu. Ku zdziwieniu dziewczyny nie
poprosił ani o dowód, ani o jej dane personalne. A
na kartce był...jego numer telefonu i notatka:
„W celu uregulowania kary należy zadzwonić pod
podany numer. Artur.”Sylwia uśmiechnęła się
i pobiegła do pracy.
Pech chciał, że czytając po raz kolejny liścik w
windzie, ktoś ją szturchnął i papierek
niefortunnie poleciał prosto do szybu. Nie dało się
go w żaden sposób wyciągnąć – dozorca za żadne
skarby nie chciał wchodzić do zabrudzonego szybu w
poszukiwaniu tak mało znaczącej dla niego karteczki.
Sylwia nie zamierzała się poddać – postanowiła,
że znajdzie owego Artura i spotka się z nim. Jednak
gdy po dwóch miesiącach nadal nie chciano jej podać
numerów telefonu do pracowników kontroli ruchu o tym
właśnie imieniu, pomyślała, że straciła swoją
szansę na miłość.
Przez te jego migdałowe oczy nie potrafiła myśleć
o niczym innym i choć dostawała wiele propozycji
randek, żaden kandydat nie wydawał jej się
wystarczająco sympatyczny.
Dzień pierwszy października miał
być dla niej dniem szczególnym. Po raz pierwszy miała
sama poprowadzić prezentację dla nowych kontrahentów.
Przygotowywała się calutką noc, ale była pewna, że
wszystko się ułoży. Jak zwykle wsiadła do autobusu
numer siedem i usiadła przy oknie. Kilka minut później,
gdy w myślach powtarzała najważniejsze wyniki badań
stanął nad nią młody chłopak i dość surowym głosem
powiedział: „Tym razem ma pani bilet?” To
był on! Wreszcie się odnalazł! Sylwia nie kryła
radości ale bojąc się, że chłopak nie zechce jej
wysłuchać skłamała że nie ma biletu. Artur pamiętał
na którym przystaniu dziewczyna powinna wysiąść i
właśnie tam ze srogą miną dowiedział się jaka była
przyczyna milczenia Sylwii. Nie była pewna czy on w
to wszystko uwierzy, ale okazało się, że w kontroli
ruchu aż huczało o dziewczynie szukającej tego
jedynego, tylko on nie wiedział że właśnie jego
osoba jest tak pilnie poszukiwana. Życie pisze różne
scenariusze, dlatego pewnie kiedy Sylwia zgubiła
numer, Adam został przeniesiony na inną linię i
teraz znowu był na zastępstwie chorego kolegi.
Dlatego dopiero po trzech miesiącach mieli okazję
znowu się zobaczyć.
Tym razem postanowili nie kusić
losu i wymienili się nie tylko numerami telefonów,
ale i adresami...na kilku karteczkach – tak na
wszelki wypadek.
|
|
|
| |
| |
| Zobacz
także |
|
|
|
|
Trzeba
było żyć w dwudziestym wieku, by nam uświadomiono, że miłość, która
przez wieki była natchnieniem artystów i poetów, przedmiotem
westchnień i wspomnień, to tylko działanie odpowiednich hormonów.
Naukowcy odkryli, że gdy człowiek jest zakochany, gdy czuje, że go
porywa, że gotów jest wzbić się w górę, to dlatego, że go zalewa
- niby powódź - substancja chemiczna, zwana fenyloetyloaminą. Dzieje
się tak pod wpływem spojrzenia wybranki, gestu, a nawet wyobrażenia
sobie, że oto stoi przed nami przedmiot westchnień. To ta substancja
może wywołać przyspieszone bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku,
czyli najzupełniej fizyczne objawy zakochania.
więcej
W sytuacji niedopasowania temperamentów
jedna strona ma znaczenie częściej ochotę na seks. Bardzo często kończy
się to naciskaniem, narzekaniem czy sugerowaniem nienormalności czy
oziębłości. Oczywiście, jest to najgorszy sposób postępowania, który
nie może przynieść rezultatów. Jak prawie każdy problem i ten można
rozwiązać, wymagana jest jedna dobra wola obu stron i gotowość do
ustępstw. Przede wszystkim nie wolno zmuszać partnera ani wytykać mu
oziębłości. Jeżeli między wami występuje znaczna różnica
potrzeb seksualnych, to on na pewno już to zauważył i też chciałby
rozwiązać ten problem. Przede wszystkim przyda się szczera rozmowa o
potrzebach seksualnych i poznanie rzeczywistych rozbieżności
temperamentów.
więcej
Chociaż większość z nas nie lubi
samotności, to jednak fakt spędzenia z kimś reszty życia:
każdej wolnej chwili, szukania kompromisów, wspólnego rozwiązywania
problemów, zwierzania się z trosk i radości może wprowadzić nutę
strachu. Przecież nie jest łatwym zadaniem nauczenie się zaufania,
wierności, dzielenia się wszystkim co do tej porty należało tylko i
wyłącznie do nas. Ale większość w końcu trafia strzała Amora.
Zaczynamy kochać kogoś, kto staje się dla nas największym darem od
losu. Czujemy się szczęśliwi, doceniani, otoczeni miłością.
Dostrzegamy, że bycie z kimś może dać ogromną radość i satysfakcję.
I kiedy dochodzi to tematu ślubu - mimo euforii- należy zastanowić
się, czy ta osoba rzeczywiście jest nam przeznaczona. Czy to właśnie
z nią/nim powinniśmy założyć rodzinę i przeżyć resztę swoich
dni.
więcej
|
|
| |
|
| |
|
|
|