|
Dla nich ta noc pod gwiazdami ...oj będą problemy, będą !
- Spałaś kiedyś na trawie w ogrodzie?
- Przepraszam a kto pyta ? – spytałam bo nie wyświetlił mi się numer. W ogrodzie ?-myślałam ...w jakim sensie?
- Jak to kto? Ania .To jak spałaś ?
- Jakoś zawsze miałam gdzie spać...A jak gubiłam klucze ( nie raz i nie dwa) to po prostu szlam nocować do sąsiadów ,albo znajomych ,a co?
Ania i Krzysiek wracając z Lodzi zatrzymali się u jego cioci w Częstochowie. Nie było to planowane , zadzwonił akurat brat Krzyska , spytał go gdzie jest i jak dowiedział się ze 50 km od Częstochowy on skierował go do cioci właśnie. Mieli cos odebrać dla ich mamy .Planowali szybka kawę a skończyło się na kolacji i spaniu w ogrodzie .Podobno niebo było piękne. Gwiazdy rozsypały się jak na życzenie , księżyc usunął się by nie odbierać im blasku ,świerszcze grały a Krzysiek pod wplywem tego
wszystkiego zaczal kombinowac.
Jak już ciocia nalega ,ze mamy zostać na noc- mowil - to dobrze, ale pod warunkiem ,ze będziemy spać w ogrodzie by ... podziwiać niebo.
Ciocia bardzo opierała się z wydaniem koca i pościeli .Ze nie uchodzi ,ze nie wypada, ze przecież są wolne sypialnie ,ze zwariował ...ale Krzysiek uparl się i dopiął swego.
Jak zawsze. On bylby w stanie namowic diabla do zmawiania różańca. Poszli wiec spac do ogrodu.
Na pytanie cioci dlaczego chce żeby ta biedna dziewczyna spala na trawie Krzysiek odpowiedzial ,ze kiedys podrywal dziewczyny na slowa (czyli zawracal w glowie nie czulymi slowkami tylko romantycyzmem pomieszanym z duza dawka ironii i cynizmu, taka mieszanka wybuchowa sprawdzona i dzialajaca zawsze na wszystkie wybrane przez niego „ofiary”).Teraz się zestarzał , mowi od rzeczy, ma siwe wlosy, okropna i ciezko zdobywana latami opinie ,wiec jak natura przychodzi z pomocą dając tak piękną ,
romantyczna noc pełną gwiazd to jak niby mógłby nie skorzystać.
Czestochowa miastem zakochanych?Kto wie. Przed wylotem do Berlina Ania zadzwonila do mnie już z lotniska.Tym razem nie marudzila i nie kazala mi interpretowac zachowan Krzyska tylko po prostu opowiadala smiejac się „naj” weekend w jej zyciu. Najzabawniejszy, najweselszy, pelen niespodzianek i nieprzewidzianych sytuacji. Oczywiście po drodze stanęli z powodu braku benzyny.
Aniu – spytalam- czy wy jestescie razem?
-Pojecia nie mam – odpowiedziala.
-I nie przeszkadza Ci to?
- No wlasciwie tak, chociaz nie...
- Wlasciwie tak chociaz nie?!?
- Wiesz. Z Krzyskiem to nie takie proste. Wiesz jaki on jest.Wszystkiego można się po nim spodziewac.
- No tak, ale macie zamiar spotykac się? Wyjechac kiedys jeszcze gdzies razem? Cos ustaliliscie?
Wlasnie wolaja mnie na poklad samolotu – uslyszalam.Daj mi to przetrawic a wtedy oddzwonie.
Genialnie.Przetrawic. A ja tu z ciekawosci umieram!
Marianna Dembińska
|
|