|
Niektórzy
uważają, że samotność dotyczy tylko ludzi nie będących
w związku partnerskim. Nic bardziej mylnego, brak możliwości
dzielenia się swoimi problemami i ich rozwiązywanie
sprawia, że nie czujemy silnego powiązania
emocjonalnego z partnerem i mimo wspólnego spędzania
czasu wciąż jesteśmy zdani tylko na siebie - tak jak
ludzie samotni. Co należy zrobić żebyśmy czuli się
naprawdę szczęśliwi i żyli nie tylko na dobre, ale
także i na złe z ukochaną osobą? Oto kilka przyczyn
braku zaufania i nieśmiałości w dzieleniu się własnymi
problemami z partnerem/partnerką.
Duże znaczenie ma w relacjach między ludźmi staż ich
związku. Jak wiadomo na początku pragniemy kojarzyć
się drugiej połówce jak najlepiej i uważamy, że
opowiadanie o przykrych sprawach nie pomoże w zacieśnianiu
więzi uczuciowej. Jednak tłumienie w sobie tego co nie
jest dla nas przyjemne nie wyjdzie jednak nikomu na
dobre. Udawanie że nic się złego nie dzieje nie
poskutkuje, gdy i tak widać po nas że mamy problem do
rozwiązania. Dlatego następnym razem gdy usłyszymy
pytanie: „Co się stało?”, nie unikajmy
szczerej odpowiedzi, żeby ukochana osoba nie poczuła
się niepotrzebna. Przecież nie sztuką jest bycie
razem gdy wszystko jest w porządku. Miłość należy
okazywać również, a zwłaszcza wtedy, gdy
partner/partnerka ma do rozwikłania poważny kłopot.
Pokazujemy wtedy, że chcemy się dzielić wszystkim i
nie zamierzamy ukrywać prawdy przed kimś na kim nam
bardzo zależy. Kto wie czy wspólnymi wysiłkami nie
znajdziemy szybciej ukojenia i drogi do pokonania nurtującego
nas problemu.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy nie mamy zaufania do
bliskiej osoby. Strach przed ukazaniem swoich wad lub
czułych miejsc nie wróży najlepiej żadnemu związkowi.
W końcu po co być z kimś komu nie możemy się
zwierzyć? Z kim nie możemy dzielić naszego całego życia?
Wspólne bycie to odpowiedzialność za drugą osobę,
więc jeśli wolimy sami rozwiązywać nasze problemy to
znak, że nie jesteśmy gotowi na poważny związek. A
przecież nic tak nie zacieśnia więzi między dwojgiem
ludzi jak wspólne pokonywanie przeszkód. Trzeba pamiętać,
że miłość nie wybiera tylko wśród tych, którym
nigdy nie przytrafia się nic złego. A o ileż łatwiej
brnąć przez trudy życia wiedząc, że jest przy
naszym boku ktoś komu zależy, kto się martwi tak samo
jak my, kto chce dla nas jak najlepiej... Wystarczy raz
szczerze porozmawiać by przekonać się, że warto
zaufać i otworzyć się na najbliższą osobę.
Pierwszy krok jest najtrudniejszy, ale satysfakcja z
rozwoju związku będzie naprawdę wielka.
Co
jednak zrobić w sytuacji kiedy ukochana osoba po prostu
nie chce nam pomóc? Gdy nie interesuje się tym, że
mamy kłopoty i uważa, że swoje problemy należy rozwiązywać
samemu bez niczyjej pomocy? Życie z egoistą nie jest
proste, zwłaszcza wtedy, gdy partner/partnerka oczekuje
że my będziemy się angażować w cudze kłopoty, nie
obarczając nikogo własnymi smutkami.
To doprowadzić
może do frustracji i powątpiewania w uczucie drugiej
osoby. Aby to naprawić powinno się poważnie
porozmawiać i wytłumaczyć jak duże znaczenie ma
pomoc i wsparcie w trudnych chwilach. Jeśli sytuacja się
nie zmieni i nadal będziemy musieli szukać oparcia w
innych ludziach, warto zastanowić się czy chcemy być
z kimś komu na nas w 100% nie zależy.
Bywa także, że jesteśmy zbyt nieśmiali i
zwyczajnie – bez konkretnego powodu boimy się
wyznać co nas gnębi. Nie wszyscy ludzie są wylewni i
otwarci, nie każdemu łatwo przychodzi uzewnętrznianie
swoich emocji. W takiej sytuacji, zanim przytrafi się
nam coś złego należy szczerze choć raz porozmawiać
z partnerem i wytłumaczyć mu/jej, że mamy kłopoty z
przekazywaniem ukochanej osobie spraw intymnych, całkiem
prywatnych. Razem z pewnością odnajdziecie kilka
sposobów w jaki - na początek, zaczniecie się
komunikować. Nikt nie każe nam wprost – w cztery
oczy mówić co nas boli, przez co spać po nocach nie
potrafimy. Można przecież wysłać list z opisanym
problemem, innym łatwiej rozmawiać o kłopotach przez
telefon, a jeszcze inni wolą żeby partner/partnerka
zadawał pytania. Niczego nie powinniśmy robić na siłę.
Człowiek osaczony zamyka się w sobie i całkowicie
rezygnuje z prośby o pomoc. Nieśmiałość można
jednak we dwoje przezwyciężyć – należy to
jednak robić stopniowo, powoli stawiać sobie coraz większe
wyzwania. Zaczynamy od opisywania dnia – tego co
robiliśmy będąc bez ukochanej osoby, później dołączamy
do opowieści towarzyszące nam w danej chwili emocje, aż
w końcu przestajemy krępować się opowiadania o
prawdziwych problemach.
Są także ludzie, dla których samotne rozwiązanie
problemu stanowi tylko wyzwanie. Nie zwierzamy się nie
z powodu braku zaufania czy niechęci
partnera/partnerki. Niektórzy po prostu lubią sami
sobie radzić z przeszkodami stawianymi przez los. Człowiek
ambitny, dążący do doskonałości jest zdecydowanie
pożądanym partnerem, jednak oddzielenie spraw
prywatnych od miłości może mieć zgubne skutki dla
zacieśniania więzi emocjonalnej. Czasami trzeba wziąć
pod uwagę odczucia drugiej osoby. Czego oczekujemy w miłości?
Wierności, czułości i co najważniejsze poczucia
bezpieczeństwa. A czym jest to bezpieczeństwo w
przypadku związku? To możliwość oparcia, uzyskania
pomocy w drugim człowieku. Ta zasada działa w dwie
strony, to znaczy, że pragniemy nie tylko by nam
pomagano, ale także żebyśmy byli potrzebni, żebyśmy
też mogli pomóc. Pewniej czuje się ten, kto wie, że
jest niezastąpiony, a w przypadku gdy partner sam sobie
radzi, odpada nam jeden dość ważny atut.
To
są powody dla których warto rozmawiać, warto nie
tylko śmiać się razem, ale też czasami gorzko zapłakać.
Pamiętajmy że radość wspólnie przeżywana jest podwójną
radością, zaś smutek dzielony z ukochaną osobą jest
połową smutku...
|
|